niedziela, 14 lutego 2016

Wielki Post - lubię to!

Niektórzy lubią rurki z kremem (tak właściwie, to kto ich nie lubi?) Wielu zaś tak lubi pierogi ruskie, że przepłynęłoby ocean, żeby tylko je dostać. Inni lubią stare, dobre kino. Jeszcze inni najbardziej lubią mamę. Są tacy, którzy lubią matematykę (pozdrawiam Adę) i tacy, co lubią dłużej pospać. A kto z nas lubi... Wielki Post?





























JA!



 Można by zapytać: ‘Co to znaczy – lubić Wielki Post?’ Post przecież nie kojarzy się nam najprzyjemniej. I jak się w ogóle zabrać do ‘lubienia’ Wielkiego Postu? Niestety, dla wielu ludzi post zatracił swe religijne znaczenie. Zdarza się, że podchodzi się do niego jako do diety-cud. ‘Lubię Wielki Post, zawsze wtedy zrzucam tak przynajmniej z 5 kg.’ Czy jednak naprawdę chodzi o to, byśmy po Wielkim Poście widzieli zmniejszone o dwa rozmiary ubrania w szafie?
 Podjęcie postu oznacza wolę przemiany siebie w duchu posłuszeństwa wezwania Jezusa: ‘Nawróćcie się i wierzcie w Ewangelię!’ Post rozumiemy także jako podjęcie się pewnych abstynencji, aby odciąć się od tego, co nie jest nam do życia konieczne. I tutaj znów powraca kwestia diety-cud. Wszystko zależy od naszego podejścia do sprawy. Jeśli będziemy pościć z myślą, że na Wielkanoc zmieścimy się w tą piękną, nową, burgundową sukienkę, to... gwarantuję – nie przeżyjemy dobrze Wielkiego Postu. Jeśli jednak zrezygnujemy z czekolady, którą moglibyśmy jeść tabliczkami każdego dnia, bo chcemy ofiarować to nasze wyrzeczenie Bogu w intencji jakiejś istotnej dla nas sprawy, to już zupełnie co innego. Poza tym, pieniądze, za które normalnie kupilibyśmy nasze przysmaki, można wtedy przeznaczyć na jałmużnę dla ludzi potrzebujących. Trzeba zawsze spojrzeć na to, jaki cel przyświeca naszym działaniom. Czy chcemy hartować swego ducha, byśmy w przyszłości mieli silniejszą wolę i potrafili chociaż w małym stopniu jednoczyć się z Chrystusem
w Jego cierpieniach czy też ciągle nam w głowie burgundowa sukienka?
 No dobrze. A teraz przechodząc do meritum - jak lubić Wielki Post? Przecież przed chwilą napisałam, że to rezygnacja z rzeczy bardzo przyjemnych... Żeby moje słowa nie były jałowe, powiem wam, jak to wygląda u mnie. Nie wiem, jak wy, ale ja zawsze odczuwam wyjątkowość Wielkiego Postu, wydaje się, że jego świętość 'wisi w powietrzu'. Uważam, że to okres bardzo bogaty pod wieloma względami. Przede wszystkim, przybliża mnie do Jezusa poprzez skłanianie do refleksji nad Jego życiem, męką, śmiercią i nad tym, co najcudowniejsze i najważniejsze dla chrześcijan – zmartwychwstaniem. Jednak refleksyjny charakter Wielkiego Postu nie oznacza, że mamy chodzić smutni! Przecież Ewangelista Mateusz pisze: ‘Kiedy pościcie nie bądźcie posępni jak obłudnicy. Przybierają oni wygląd ponury, aby pokazać ludziom, że poszczą’. Samozaparcie wielkopostne daje ogromną radość
i satysfakcję. Jest to czas, kiedy rezygnując z różnych rzeczy (lub je ograniczając), paradoksalnie, zaczynamy bardziej posiadać samych siebie. Stajemy się wolni. Wolni od telefonu, różnego rodzaju używek, komputera, niezdrowych relacji, ulubionego ‘M jak Miłość’... ;) Dochodzimy do wniosku, że zamiast obejrzenia 1562 odcinka serialu, możemy wziąć do ręki różaniec. Możemy pójść w piątek na Drogę Krzyżową, a w niedzielę udać się na Gorzkie Żale. Mogłabym nazwać Wielki Post czasem z pełnym 'pakietem naprawczym' i jest to niekwestionowanie ogromna łaska. A kondycja naszej duszy niewątpliwie się polepszy ;)
Więc...
Jak lubić Wielki Post?
Normalnie!

Ja lubię Wielki Post i gdyby go zabrakło... z pewnością trzeba by go wymyślić.





Dziękuję, że jesteście!
Życzę nam wszystkim owocnego Wielkiego Postu!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz